Skierki" href="http://skcgp.blox.pl/rss2/23.html?1823055"/>
Skierniewicka Gazeta Podziemna nie uznaje tematów tabu, nie uczestniczy w towarzystwach wzajemnej adoracji, nie uznaje zobowiązań wobec żadnych koterii i lobby. SKCGP za cel stawia sobie pracę organiczną w interesie dobra wspólnego w skali lokalnej. Gazeta opiera się na uczciwości, bezinteresowności i dążeniu do prawdy siłami obywateli zwanych dziennikarzami społecznymi. Dziennikarzem społecznym może zostać każdy, kto potrafi napisać rzeczowy, zwięzły artykuł na poziomie przedwojennego maturzysty. Potem wystarczy wysłać go e-mailem na adres redakcji: skcgp małpa op.pl Artykuł musi być oryginalny i podpisany co najmniej nickiem, lub adresem e-mail. Redakcja nie ingeruje w teksty, nie koryguje błędów ortograficznych, nie uznaje zaświadczeń o dysleksji ani dysortografii. Warunek publikacji jest jeden. Piszemy o konkretnych sprawach lokalnych. Inaczej mówiąc nie interesują nas dywagacje ogólnoludzkie, ogólnoświatowe, ani nawet krajowe.

Deklaracja

Skierniewicka Gazeta Podziemna nie uznaje tematów tabu, nie uczestniczy w towarzystwach wzajemnej adoracji, nie uznaje zobowiązań wobec żadnych koterii i lobby. SKCGP za cel stawia sobie pracę organiczną w interesie dobra wspólnego w skali lokalnej. Gazeta opiera się na uczciwości, bezinteresowności i dążeniu do prawdy siłami obywateli zwanych dziennikarzami społecznymi. Dziennikarzem społecznym może zostać każdy, kto potrafi napisać rzeczowy, zwięzły artykuł na poziomie przedwojennego maturzysty. Potem wystarczy wysłać go e-mailem na adres redakcji:
skcgp@op.pl
Artykuł musi być oryginalny i podpisany co najmniej nickiem, lub adresem e-mail. Redakcja nie ingeruje w teksty, nie koryguje błędów ortograficznych, nie uznaje zaświadczeń o dysleksji ani dysortografii. Warunek publikacji jest jeden. Piszemy o konkretnych sprawach lokalnych. Inaczej mówiąc nie interesują nas dywagacje ogólnoludzkie, ogólnoświatowe, ani nawet krajowe.

SKCGP - alternatywa
Ankieta -
Kto na prezydenta Skierniewic

Lista Felietonów

1. Na Nudę
2. Święto Krzaków
3. Skierniewicki Jarmark
4. Organizacja Dni Skierniewic
5. Organizacja Dni Skierniewic – Sprzątanie po
6. Święto Kwiatów Owoców i Warzyw - Wizytówka Skierniewic
7. Święto Kwiatów Owoców i Warzyw – Więcej rezerw
8. Święto Kwiatów Owoców i Warzyw – Skierniewicka Polagra
9. Święto Kwiatów nie lubi Skierniewickiego Parku
10. Minister zdrowia powiedział "Tak"
11. Skierniewice pięknieją dzięki systemowi „Buduj i Projektuj”
12. Skierniewickie Targi Rolno Przemysłowe
13. Futurystyczne wizje, ekonomia i czary
14. Pomysł Skierniewickiej Fundacji Ogrodniczej
15. Podsrywanie psem
16. Terroryści w Skierniewicach – czyli jak zarazić miasto toksokarozą
17. Prymasowski Ogród – jest gorzej niż myślałem
18. Park Prymasowski - Recenzja projektu, którego nie ma
19. Wytyczne do projektowania parku - Szkic koncepcyjny
20. Skierniewicki Park - wytyczne do projektowania
21. Skierniewicki Park - wytyczne do projektowania II
22. Wytyczne do projektowania Skierniewickiego Parku - część III - Czyli jak wzmocnić społecznie korzystne interakcje z miastem.
23. ITS o Rewitalizacji Parku - czyli PRZERÓB
24. „Wieści z Ratusza” - czyli pornografomania
25. Czego nie warto zwiedzać w Skierniewicach
27. Jak ukraść dwa złote Skierniewiczaninowi
28. Polowanie na „blokersa” z nagonką
29. Polowania z nagonką ciąg dalszy
30. Co w sobie mają cycki Patrycji Pająk
31. Pogrom skierniewickich bałwanków
32. Uzdrowisko, uzdrowisko Uber Alles

33. Komu dowalić kogo pochwalić

34. W skierniewickich szkołach szerzy się narkomania - nawet bez narkotyków

35. Koniec zimy w skierniewickim „uzdrowisku”

36. Jak zapewnić Skierniewicom dobrobyt

37. Kara śmierci dla systemu, który morduje dzieci

38. Kup pan cegłę, pomóż dzieciom z Afryki

39. System znów morduje. Tym razem staruszki

40. System pogrywa na zwłokę roszadami

41. Ktoś dostał kota? Ktoś się obudzi z ręką w kuwecie.

42. ? Trębski przeprasza piarowców Arłukowicza i Owsiaka

43. Bzdura czy nowoczesna, skierniewicka technologia?

44. Zamiast ostatniego namaszczenia systemu – rozgrzeszenie i zakaz konkurencji.

45. Zmniejszanie bezrobocia poprzez jego zwiększanie.

46. Symptomy uzdrowiskowego szaleństwa

47. Jedni mają jaja, a inni sypią w worki piasek

48. Publiczny gwałt zbiorowy na pięcioletnim skierniewiczaninie

49. Hołota się szamota

50. „Idzie jak po Grudzie” - Czyli jak deptać ścieżki.

51. Jelenie na rykowisku

52. Dlaczego Jażdżyk musi za to płacić?

53. Radny emocjonalnie i społecznie dojrzały

54. As banalny – bas...

55. Skierniewice robią biznes

56. Po stołek dyrektora szpitala wyścig...

57. Rowery bajery

58. Dlaczego Jażdżyk musi, a Fernandez odwrotnie?

59. Galerią w tyłek skierniewickiego ratusza

60. Zatrudnimy praktykanta-wolontariusza

61. Skierniewickie Święto Krzaków 2013

62. Dlaczego w skierniewickich przedszkolach nie uczą chińskiego?

63. Jak ze skierniewickich dzieci zrobić niewolników

64. Radnej Cyrańskiej gorące imisje o lichwie

65. Szumi las – Czyli uczyła Marcina Krystyna

66. Psy wychodzą na ulicę

67. Schwytali „seryjnego” w Skierniewicach

68. Zalew pseudorewitalizacji

69. Zalew pseudorewitalizacji II

70. Konserwatorskie ćwiartowanie przy obskurnym parkanie

71. O jubileuszu w „Niedzieli” i materacu

72. Zmarnowana Dekada?

73. Skierniewice - miasto bez kręgosłupa

74. Świąteczne dziadostwo - czyli konserwa na wigilijnym stole

75. Skierniewicom potrzebny jest „Manhattan”

76. Spacerkiem po skierniewickim deptaku

77. Zamach na Skierniewicką Gazetę Podziemną?

78. Koty za płoty - radna Cyrańska bierze się do roboty

79. Doktor Jacek Sawicki na prezydenta!

80. Czy „Akademia Rodzica” to plagiat „Klubu Mamy”?

Lista Felietonów na Bloggerze

1. Na Nudę
2. Święto Krzaków
3. Skierniewicki Jarmark
4. Organizacja Dni Skierniewic
5. Organizacja Dni Skierniewic – Sprzątanie po
6. Święto Kwiatów Owoców i Warzyw - Wizytówka Skierniewic
7. Święto Kwiatów Owoców i Warzyw – Więcej rezerw
8. Święto Kwiatów Owoców i Warzyw – Skierniewicka Polagra
9. Święto Kwiatów nie lubi Skierniewickiego Parku
10. Minister zdrowia powiedział "Tak"
11. Skierniewice pięknieją dzięki systemowi „Buduj i Projektuj”
12. Skierniewickie Targi Rolno Przemysłowe
13. Futurystyczne wizje, ekonomia i czary
14. Pomysł Skierniewickiej Fundacji Ogrodniczej
15. Podsrywanie psem
16. Terroryści w Skierniewicach – czyli jak zarazić miasto toksokarozą
17. Prymasowski Ogród – jest gorzej niż myślałem
18. Park Prymasowski - Recenzja projektu, którego nie ma
19. Wytyczne do projektowania parku - Szkic koncepcyjny
20. Skierniewicki Park - wytyczne do projektowania
Kategorie: Wszystkie | Skierki | Spis Treści | ogłoszenia
RSS
wtorek, 03 września 2013
„Z plakatów na słupach informacyjnych w mieście spogląda pogodna twarz Skierniewiczanina o kubańskiej urodzie”

artykuł pt: „Tajemnicze szkolenie z reklamy” Głos z 29.08.2013 autorstwa pani Joanny Młynarczyk


Nie tak dawno temu w felietonie pt: „Dlaczego Jażdżyk musi za to płacić?” pisałem o bulwersującej i budzącej mój niesmak kompromitacji „Głosu Skierniewic i Okolicy” jako gazety poważnej, wiarygodnej dla czytelników i bezstronnej. Bowiem okazało się, że najlepszy artykuł w numerze z 18 lipca 2013.r, do tego na najważniejszy dla kieszeni obywateli Skierniewic temat - nie w danym tygodniu, a w całym nadchodzącym dziesięcioleciu - mógł się ukazać w niej dopiero jako płatne ogłoszenie. Czyli, że za sensacyjny news powiadamiający lokalną społeczność, jak jest okradana z dziesiątków, a będzie z setek milionów złotych - redakcja policzyła sobie od radnego Jażdżyka opłatę jak za prywatny anons.
wtorek, 06 sierpnia 2013
Niedawno popełniłem felieton przeznaczony na prezentację odkrytego przez panią redaktor Annę Wójcik Brzezińską: „ojca chrzestnego skierniewickich ścieżek rowerowych” - Andrzeja Grudę (art. pt: „ Szło ciężko, ale jest szczęśliwe rozwiązanie” - Głos z 04.07.2013). Godziłoby się teraz poświęcić trochę uwagi samym ścieżkom. Zwłaszcza tym nie ochrzczonym. Aż wstyd się przyznać, że jak do tej pory nie udało mi się skreślić na ich temat ani linijki. A przecież, w skierniewickich realiach to temat ważki. Każdego z nas bezpośrednio dotykający. Do tego wdzięczny, mający w sobie niesamowity potencjał intelektualny. Otwierający wiele twórczych możliwości nie tylko specjalistom od infrastruktury, czy felietonistom, ale nawet satyrykom. Kto miał przyjemność kiedykolwiek pokonać rowerem trasę z centrum w kierunku kąpieliska na Zadębiu, zwłaszcza latem, z pewnością od razu skojarzy o co chodzi. Dziś postanowiłem mój grzech naprawić i kilka spraw dotyczących skierniewickich ścieżek rowerowych przybliżyć naszym czytelnikom, również tym z zagranicznym IP, jak to się mówi „urbi et orbi”.
piątek, 02 sierpnia 2013
„Służby prasowe marszałka tłumaczą: - błąd formalny nie pozwolił podjąć uchwały w sprawie powołania dyrektora”
„Joanna Blewońska, rzecznik marszałka województwa tłumaczy: - Jak się okazało, pewne sformułowania w ofercie kandydata były niezbyt czytelne. Zostały źle zinterpretowane przez komisję konkursową”

artykuł Anny Wójcik Brzezińskiej pt: „Konkurs na dyrektora szpitala nieważny?” Głos z 25.07.2013


Wiosną 2013 roku w całej Polsce zrobiło się głośno o tym, że w Skierniewickim Zespolonym Szpitalu zwanym Wojewódzkim, zwolniła się atrakcyjna pod względem dochodowym synekura. A wszystko przez to, że prasa rozdmuchała aferę wokół dwóch zupełnie przypadkowych śmierci - które się na jego terenie zdarzyły między innymi - i niechcący zrobiła reklamę.
środa, 31 lipca 2013
„Kierowcy po raz kolejny muszą uzbroić się w cierpliwość, asfalt z ulicy Armi Krajowej zostanie ściągnięty”
„Samorząd w Skierniewicach nigdy nie budował taniej. W całej sytuacji do śmiechu nie jest firmie Eurovia. Już niemal milion złotych wynoszą kary umowne za niedotrzymanie terminów”
„Wartość zadania to 2 miliony 300 tysięcy złotych. Do dziś firma nie dostała za pracę ani złotówki”

artykuł pt: „Biznes roku?” Głos z 25.07.2013


Kiedy przeczytałem artykuł o tym, jak to władze Skierniewic z pasją i wytrwałością, nieomal De'Sade-styczną, znęcają się nad firmą Eurovia, pułapki ofsajdowe zastawiają, to mi się żal zrobiło nieboraczków. Po ludzku tak zwyczajnie... Wygląda na to, że pechowcom może jeszcze sił wystarczy, żeby zwinąć asfalt z ulicy Armi Krajowej po raz kolejny, a potem to już pewnikiem ogłoszą upadłość. Na szczęście kierowcy skierniewiccy dawno zostali uzbrojeni w cierpliwość, zahartowani, więc pokornie poczekają na asfalt nowy. Nowoczesny.
poniedziałek, 29 lipca 2013
1. „Niby z jakiej racji publiczne pieniądze mają wyręczać prywatnych właścicieli z ich obowiązków - słyszymy”
2. „Mariusz Dziuda publicznie deklaruje – Gdy dom się wali ludziom na głowę, ci mają problem”
3. „Zapewniam, że w kamienicy należącej do właścicielki są wyremontowane mieszkania, gdzie spokojnie można zasiedlić rodzinę [...] Samorząd nie może natomiast wyręczać jej z powinności[...] - usłyszeliśmy w ratuszu”

Artykuł autorstwa Anny Wójcik-Brzezińskiej pt: „Mieszkanie pod folią” Głos z 25.07.2013

Czytam artykuł autorstwa Anny Wójcik-Brzezińskiej pt: „Mieszkanie pod folią” w Głosie z 25.07.2013. Próbuję wyłowić z niego jakieś fakty. Na przykład: „Słyszymy”(ad.1), „usłyszeliśmy w ratuszu” (ad.3) itd. Kto słyszy? Od kogo? Ciężko idzie. Gdzieś, ktoś, coś powiedział, nie wiadomo kto. W jakichś urzędach, jakieś urzędasy bez nazwiska załamują ręce, strzelają durnymi konceptami. Kto wpadł na pomysł, że takim newsem da się zachęcić klientów do kupowania gazety? News to będzie jak konkurencja napisze, że Głos zamontował kiepski podsłuch w ratuszu. Akcent na cieknący dach w bezpańskiej ruderze? Śmiechu warte! Jako hit numeru na pierwszą stronę, to kompromitacja. Sensacja to by może była, gdyby budynek nie mający właściciela, miał dach szczelny i nie popadał w ruinę. Pokutuje przekonanie, że jak się ma „dobre pióro” to z najmniejszego bączka da się zrobić hit. Szkoda, że autorka swoim piórem nas do tego poglądu nie przekonuje. W ogóle to powinna się zdecydować czy uprawia dziennikarstwo informacyjne, czy opiniotwórcze. Bo jeśli próbuje zmieścić dwa w jednym to zawsze wyjdzie z tego spieniony szampon, co najwyżej z odżywką. Konkretów w artykule jak na lekarstwo, za to niedomówień i interpretacji całe dwie strony. Patchwork. Wyławiam z rozwlekłej opowieści fakty, mozolnie, próbuję złożyć w jakąś sensowną całość. Najbardziej żałuję porzuconych tropów. Układanka zaczyna przedstawiać obraz absurdalnie komiczny. Chociaż w intencji autorki chyba miało być patetycznie, ze współczującą zadumką i łzawym zatroskaniem?
środa, 24 lipca 2013
Otrzymałem niedawno list od jednej ze skierniewickich radnych – wielce szanownej pani Alicji Cyrańskiej, w sprawie pedofilii i karmienia kotów. Właściwie jest to dość spontaniczny komentarz do dwóch moich felietonów: „Publiczny gwałt zbiorowy na pięcioletnim Skierniewiczaninie”, oraz „Ktoś dostał kota? Ktoś się obudzi z ręką w kuwecie”. Zarzuca mi w tym komentarzu... Sam nie wiem... Właściwie to sama nie wie co. Długo zastanawiałem się czy, a jeśli, to jak jej odpowiedzieć. Żeby nie rozjechać, nie skopać... leżącego, człowieka poczciwego, na daremno. Przecież już nasz noblista znakomity przestrzegał: „Który skrzywdziłeś człowieka prostego, cnotę i mądrość sobie przypisując, złote medale na swoją cześć kując, nie bądź bezpieczny, poeta pamięta, możesz go zabić, narodzi się nowy, spisane będą czyny i rozmowy...”
poniedziałek, 22 lipca 2013
„Jeśli w przyszłości będzie się pisać książki o uzdrowisku, to w mojej ocenie będą to książki ekonomiczne”

Prezydent Leszek Trębski - artykuł pt: „Zdrowa awantura” Głos z 11.07.2013


Bawiąc służbowo w Warszawie, pewien znajomy biznesmen lokalny, zamówił sobie do hotelu prostytutkę. Nie dziwkę, czy zwykłą k[...]wę, ale profesjonalistkę, która najpierw ustala warunki umowy, potem się z niej skrupulatnie wywiązuje, a dopiero na koniec przyjmuje umówioną zapłatę. Znający się na rzeczy portier sprowadził mu prześliczną studentkę w wieku jego córki, zadbaną, znającą języki i z dobrego domu, która samotny wieczór przemieniła naszemu biznesmenowi w festiwal piekielnie rajskich wrażeń. Do końca życia tego nie zapomni. Kiedy go potem spotkałem, był odmieniony jakby z krzyża zrzucił wszystkie troski. Zapytałem więc o przyczynę tej cudownej przemiany. Od początku (oczywiście) znając odpowiedź. Proszę sobie wyobrazić moje zaskoczenie, kiedy się okazało, że to nie seksualne igraszki zdziałały takie cuda, ale chwila zwykłej, ludzkiej rozmowy. Zwłaszcza ten moment w którym szczerze zdziwiona dziewczyna, studentka, matka samotnie wychowująca dziecko, Polka zapytała jak to możliwe, że mężczyzna tak interesujący i przystojny uważa, że musi płacić za sex? Skoro wcale nie musi. Skoro jest tyle dziewczyn gotowych... Na prawdę, nawet ona sama... W innych okolicznościach, ma się rozumieć. W innym życiu.
środa, 17 lipca 2013
1. „15czerwca na najstarszej skierniewickiej nekropolii - zabytku, którego klasę porównuje się do Warszawskich Powązek – stanął jeleń”

2. „Posąg patrona myśliwych świętego Huberta stanął na zabytkowym cmentarzu bez zgody”

3. „Marek Kłopocki inspektor nadzoru budowlanego: - Pomnik budzi ogromne kontrowersje, wydaje się zatem, że legalizacja nie będzie możliwa. Pewnych szkód nie da się przeliczyć na pieniądze”

4. „Gdzie było Towarzystwo Przyjaciół Skierniewic, gdy na zabytkowym cmentarzu stawała całkiem współczesna konstrukcja?”

Artykuł pt: „Jeleń na cmentarzu” Głos z 11.07.2013


Pewnego razu przechodząc obok wiekowej nekropolii przy ulicy Rawskiej dostrzegłem całkiem nowy nagrobek. Ostro kontrastujący na tle patyny pozostałych, zarówno kolorystyką, rodzajem użytego materiału, jak i nieco odmienną od pozostałych estetyką. Dziwne. Na specjalnie na tę okoliczność odpicowanym ostańcu granitowym, pośród tuje ustawiono w drewnie ciosanego gostka frasobliwego. Trudno to nazwać konstrukcją (ad.4). Do tego z reniferem obok. Jakby Santa Claus? Ale jak się kto uprze... Ciekawe co też za „orginał” nas opuścił? Święty Mikołaj? Osierocił, w smutku pozostawił nieutulonych na tym łez padole? No i w ogóle co oznacza pojawienie się świeżych pochówków na od dawna nieczynnym, ale strategicznie położonym w centrum Skierniewic cmentarzyku? Świetne miejsce na zadymę. Podszedłem więc i się doczytałem, że nikt nie umarł. Dzięki Bogu! To tylko Polski Związek Łowiecki upamiętnił się, przypomniał narodowi i świętemu patronowi - Hubertowi. Darzbór!
piątek, 12 lipca 2013
„Po ośmiu latach od powstania Społecznego Komitetu na rzecz Budowy Ścieżek Rowerowych w Skierniewicach, budowa ścieżki wzdłuż Rawskiej dobiega końca”

„o kilometry tras dla cyklistów walczył niezłomnie”

„ Dziś Andrzej Gruda mówi – warto było, jeśli ktoś zechce, służę indywidualnym instruktarzem, jak skutecznie pracować na rzecz małych ojczyzn”

„Proszę się nie czepiać, czymże jest miesiąc opóźnienia wobec dekady – żartuje ojciec chrzestny ścieżki wzdłuż Rawskiej” Artykuł pt: „Szło ciężko, ale jest szczęśliwe rozwiązanie” Głos z 04.07.2013


Początkowo byłem przekonany, że obywatel Andrzej Gruda to taka lokalna, skierniewicka replika staroegipskiego fellacha ze słynnego epizodu w powieści Bolesława Prusa pt: „Faraon”. Żywa skamienielina symbolizująca upór, pracowitość i wytrwałość w dążeniu do raz obranego celu.
wtorek, 09 lipca 2013
„My mieszkańcy bloku przy ulicy Norwida 11 nie wyrażamy zgody, by nasz blok był malowany kolorem niebieskim. Kolor ten wywołuje agresję u mieszkańców.”

Głos z 27czerwca 2013 str nr 5


Widać agresja mieszkańców bloku przy Norwida 11 w Skierniewicach nie jest zbyt groźna, bo się nią nie przejął pies z kulawą nogą. Tak, mam na myśli właśnie to wredne psisko co obsrywa trawniki w całej naszej „Małej ojczyźnie”! A także chodniki i place zabaw dla dzieci. Niereformowalne, tępe, stare psisko, któremu można tysiąc razy powtarzać, a ono i tak wie swoje i niczego już się nie nauczy. Nikt się nie przejął „agresją mieszkańców” - pożal się Boże - poza (ma się rozumieć) dziennikarzami inaugurującymi właśnie kolejny sezon ogórkowy. Oni to teraz będą mieć ujeżdżanie bez trzymanki i ubaw po pachy. Mam nadzieję.

piątek, 28 czerwca 2013
„Uraz psychiczny doznany w dzieciństwie, odciska swe piętno na całym dorosłym życiu pokrzywdzonej osoby”
„ Od dwóch lat staram się uświadomić władzom konieczność zajęcia się pedofilią w sposób systemowy. Nadaremno”
„Dlaczego władze naszego miasta pozostają bierne wobec tego problemu? Hojną ręką przydzielają pieniądze organizacjom pozarządowym na [...]zadania, których realizacji nie można skontrolować a efektów często nie widać”
Alicja Cyrańska – radna skierniewicka ( art. pt: „pedofilia uwagi nie warta?” Głos z 20.06.2013)
„Do zdarzenia doszło 5 czerwca przy ul Sosnowej w Skierniewicach – informuje prokurator Krzysztof Kopania”
Roman Bednarek art pt: „Poeta podejrzany o gwałt na pięciolatku” - ITS nr 25 z 21.06.2013


Alicja Cyrańska jest radną nieskuteczną. Ci co poszli na nią głosować, zmarnowali tylko czas. Od dwóch lat pani ta nie potrafi wymusić w skierniewickim samorządzie złamanego grosza, nawet na tak atrakcyjne przedsięwzięcie jak „Zły dotyk”. Sama się do tego przyznaje na łamach ostatniego „Głosu”. „Zły dotyk” to program realizowany przez fundację „Dzieci Niczyje” za pieniądze też niczyje. Żadnych innych zasług dla społeczeństwa ta pani nie posiada. Chyba że ma, ale przez wrodzoną skromność i dobre wychowanie się tym zbytnio nie chwali. Zwłaszcza w prasie. Gdyby chociaż wzięła się i przekopała przez protokoły z ostatnich przetargów miejskich... Ale na tym to się trzeba znać. Nie wystarczy mieć kwalifikacje. Albo gdyby przeorała milionowe kosztorysy wymyślanych przez prezydenta inwestycji bzdura-uzdrowiskowych. Gdyby na przykład znalazła prawdziwe koszty projektu zbrojenia ściernisko-uzdrowiska na powojskowym poligonie za koszarami. O! To by było coś! Wtedy na pewno prezydent wsparłby jej rojenia o „zajmowaniu się pedofilią w sposób systemowy”. Choćby z samej ostrożności procesowej... Może rzuciłby nawet parę groszy ekstra, na tropienie dziecięcej pornografii w internecie i darmowe z nim łącze? Kto wie?
poniedziałek, 24 czerwca 2013
„Do układania worków z piachem musiał się rzucić sam prezydent miasta”
ITS nr 23 z 07.06.13, art pt: „Zalewanie Skierniewic”
„Jeśli chodzi o targowisko prezydent zapewnia, że kanalizacja została tam przepchana. Jeśli to nie pomoże, miasto będzie domagać się poprawek od firmy modernizującej targowisko”
to samo jw. źródło, autorstwa Agnieszki Kubik


Popadało trochę i już mamy doroczną parodię prawdziwej klęski żywiołowej w całym regionie, z wyjątkiem Rawy Mazowieckiej. Prezydent Skierniewic energicznie przepycha kanalizację, rzuca się do układania worków z piachem gdzie popadnie, zamieszcza w prasie pochwały i podziękowania pod adresem ofiarności strażaków i oczywiście szuka kolejnych okazji, żeby za pieniądze gminy reklamować swoją szanowną osobistość. W końcu do wyborów już niedaleko i trzeba ruszać z akcją wdrukowywania pozytywnego wizerunku w pamięć krótkotrwałą elektoratu. Ciekawe czy ma chociaż świadomość, że parodiuje pijarowskie działania słynnego prezydenta Wrocławia - Bogdana Zdrojewskiego z czasów „powodzi stulecia” anno domini 1997.r. Ale chyba tak, bo podobno lustrując gospodarskim okiem gnijące ziemniaki w zalanych piwnicach, nuci sobie pod nosem pamiętny hymn zespołu Hey „Moja i twoja nadzieja". Zdrój, Zdrojowy, Zdrojewski, Kariera, Uzdrowisko... „Nic na prawdę nic Ci nie pomoże, jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości...”
wtorek, 18 czerwca 2013
„Cieszę się, że na mapie rozwoju społecznego Polski Skierniewice są w ścisłej czołówce”

„ Po pierwsze terytorium miasta powiększyło się o 152 ha dawnego poligonu, gdzie w przyszłości może powstać uzdrowisko. Po drugie podpisaliśmy porozumienie z Makowem o współpracy w tym zakresie”

Leszek Trębski – prezydent Skierniewic (ulotka reklamowa z 12czerwca 2013)

„Sceptycyzm wobec projektu utworzenia w mieście uzdrowiska jest niczym nie uzasadniony”

prezydent Trębski – na spotkaniu z młodzieżą (05.06) w Gimnazjum nr 3 w SKC – Głos z 13.06.2013


No ten sojusz „po drugie” z Makowem całkiem mnie rozbroił. Rzeczywiście świetny to powód do przechwałek. Ale do rzeczy... Tematem dzisiejszej pogadanki nawiążemy do propagandowej ofensywy jaką rozpoczął prezydent Trębski zlecając tygodnikowi ITS, oczywiście na koszt podatników, druk i kolportaż bezpłatnej ulotki propagandowej zachęcającej skrzynki pocztowe obywateli Skierniewic do weselenia się z okazji zatwierdzenia przez rządową biurokrację obszaru ochrony uzdrowiskowej na terenie dawnego poligonu wojskowego. Radują się więc nasze skrzynki na listy tym odświętnym daniem, odrywającym je choć na chwilę od codziennej monotonii Telepizzy, pseudopromocji Lidla, Tesco czy Castoramy, oraz złodziejskich chwilówek. Ale do rzeczy, po raz drugi. W stosunku do liczby ludności i potencjału gospodarczego, Skierniewice zajmują zbyt duże terytorium. I oczywiście ponoszą tego konsekwencje. Chociaż mało kto z autochtonów ma tego świadomość. Nadymanie się z powodu inkorporacji kolejnych 152 hektarów, jak czyni to prezydent Trębski, to czysta demagogia, albo... Brak słów. Propagandowe pompowanie entuzjazmu mieszkańców, borykających się codziennie z jakimiś skutkami niedoinwestowanej, jak guma rozciągniętej infrastruktury, (vide ostatnie powodzie i podtopienia) do ponoszenia kosztów niedozbrojenia kolejnych nieużytków, jest ekonomicznym samobójstwem. W normalnych krajach, gdzie większość wyborców wykracza ponad poziom dojrzałości gimnazjalisty, autora takich pomysłów już by odizolowano od wpływu na warunki życia społeczeństwa.
środa, 15 maja 2013
„Samorządowcy martwią się bezrobociem, ale niewiele są w stanie z nim zrobić. Mogą co najwyżej wabić inwestorów, aby budowali fabryki”
wg bed, rk z ITS z 10.05.2013

„Możemy co najwyżej zachęcać firmy do inwestowania w mieście, oferując im atrakcyjne, uzbrojone grunty i stosując najprzeróżniejsze ułatwienia. Dzięki takiej polityce w tym roku powstały restauracje KFC i McDonald's, które zaoferowały kilkadziesiąt miejsc pracy.”
Aneta Wolińska rzecznik UMSkc


Jak skierniewiccy samorządowcy wabią inwestorów? Wkładają kuse szorty, czy minispódniczki? Zamieszczają anonse na portalach randkowych, czy stworzyli zespół cheerleaderek? Otóż nie! Oferują im możliwość bezkarnego uprawiania dumpingu wobec miejscowych podatników, oraz łapówki w postaci atrakcyjnych gruntów, uzbrojonych tych podatników kosztem, z dodatkowym pakietem tajemniczych „najprzeróżniejszych ułatwień”. Co prawda to pierwsze przyniosłoby lepsze efekty gospodarcze, ale i tak nastąpił wyraźny postęp w porównaniu z czasami komunistycznymi. Samorządowcy wówczas nazywani sekretarzami, lub baronami, nikogo nie wabili. Sami brali się za budowanie fabryk i marketów. Oczywiście nie stawiali ich własnym kosztem. Na rachunek podatnika namnożyli przestarzałych bubli i willi dla swoich rodzin. Komunizm nie spłacał zaciągniętych na te inwestycje kredytów więc zbankrutował. Czy samorząd też zbankrutuje?
poniedziałek, 13 maja 2013
„Zebrany materiał dowodowy nie wykazał by przyczyną zgonu kobiety były zaniedbania ze strony szpitala. Pacjentka cały czas znajdowała się pod opieką lekarską”

Lidia Zarzycka - Rzepka – prokurator rejonowy w Skierniewicach (ITS nr 19 z 10.05.2013)

Przyczyną śmierci obywatelki, która zmarła na początku marca w skierniewickim szpitalu było złamanie ręki. Jest to fakt powszechnie znany i nie wzbudzający niczyich wątpliwości, mający swoje odzwierciedlenie w materiale dowodowym zebranym przez panią Lidię Zarzycką-Rzepkę – prokuratora rejonowego; jak i nawet w materiale dowodowym przez nią nie zebranym. Ewentualne zaniedbania ze strony skierniewickiego szpitala, gdyby nawet takowe się zdarzały, nie mogły mieć wpływu na śmierć tej osoby, ponieważ gdy łamała sobie rękę, nie była jeszcze pacjentką szpitala, a jak już nią została, to wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującymi ustawami i przepisami szczegółowymi właściwymi dla systemu, dokładnie według zatwierdzonych procedur, rozporządzeń i instrukcji. Pacjentka przez cały czas, bez żadnych przerw, znajdowała się pod nadzorem uprawnionego lekarza, a szpital dokładał wszelkich starań, żeby szczegółowo wypełnić wymagania wszystkich przepisów. Szpital robił znacznie więcej, czego dowodzi choćby ściągnięcie specjalnie dla niej karetki aż z Łodzi (ponad 70 kilometrów!) w celu przewiezienia jej na Odział Intensywnej Opieki Medycznej, gdzie miała wybrać się z wizytą.
czwartek, 25 kwietnia 2013
„Twierdzenie, że w parku nie będzie miejsca zaprojektowanego i zorganizowanego z myślą o najmłodszych to nieporozumienie”

Piotr Łyżeń – wiceprezydent miasta w Głosie z 18 kwietnia 2013


Jeszcze kilka miesięcy temu, właśnie to „nieporozumienie” stanowiło trzon stanowiska Piotra Łyżnia i Leszka Trębskiego – prezydentów Skierniewic. Skąd odwrócenie fundamentalnych wydawałoby się dogmatów, dokładnie o 180 stopni? Wcześniej błagania mieszkańców o zachowanie placu zabaw dla dzieci w skierniewickim parku były przez władze ignorowane, a autorzy tych próśb wyniośle wyszydzani jako dyletanci niemający zielonego pojęcia o tak skomplikowanych operacjach logistycznych jak „Rewitalizacje Zabytkowych Parków”.
piątek, 19 kwietnia 2013
„Ministerstwo nie może uciekać od odpowiedzialności i zrzucać ją na dyrektora szpitala w Skierniewicach. Mam ogromne pretensje do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, który sobie Owsiaka wziął jako doradcę do spraw medycznych ”
Leszek Trębski - Głos z 11 kwietnia 2013

„Zwycięzca programu typu reality show, który u swojego boku ma drugiego piarowca, serwuje sądy na temat dyrektora, który 30 lat przepracował na rzecz tej placówki. Przecież to się działo by na chwilę zaspokoić opinię publiczną, żeby samemu nie oberwać bo służba zdrowia kuleje. Chciano na chwilę odsunąć od siebie odpowiedzialność za system, znaleźć kozła ofiarnego”

Leszek Trębski - Głos z 18 kwietnia 2013

„Oświadczam, iż celem mojej wypowiedzi była tylko i wyłącznie obrona dobrego imienia Miasta Skierniewice i samego szpitala ”
Leszek Trębski – oświadczenie z 11 kwietnia opublikowane w Głosie z 18 kwietnia 2013


No to się panu Prezydentowi Skierniewic nie udało osiągnąć kolejnego zamierzonego celu. Jego oficjalne wypowiedzi na temat doboru przez Ministra Zdrowia własnych piarowców i doradców, oraz szemranych sukcesów w telewizyjnym reality show, mogą co najwyżej Skierniewicom dobre imię popsuć, a nie obronić. Zresztą do czasu tego całego zamieszania, ono wcale nie było zagrożone. Zagrożone było natomiast dobre imię pani byłej Dyrektor Szpitala. Nadal jest! I to się nie zmieni do czasu, dopóki nie zostanie wyjaśnione dlaczego przez 30 lat zarządzania szpitalem nie rozwiązała tak banalnej sprawy, jak skrócenie czasu transport umierających z ortopedi na oddział intensywnej terapii, z nieomal dwóch godzin do chociażby dwóch minut. Czyli do czasu potrzebnego średnio zdrowemu człowiekowi, żeby pokonać ten odcinek tiptopami i to tyłem.
piątek, 12 kwietnia 2013
„Zabawy i śmiechu było co niemiara, gdy na ostatniej sesji skierniewiccy radni dochodzili, czy można wykastrować już wykastrowanego kota”

Sławomir Burzyński ITS z 5 kwietnia 2013


Każdy „dobry” księgowy wie, że tego samego kota można kastrować bez końca. Zwłaszcza jeśli sprawą zajmą się odpowiednio wykwalifikowani biurokraci, a gmina sypnie łatwym groszem. Dziwi mnie, że człowiek tak doświadczony i piastujący tak odpowiedzialne stanowisko jak Mariusz Dziuda tego nie rozumie. Być może nie zdarzyło mu się jeszcze kastrować kota za pieniądze, ale na przykład, pobierać wynagrodzenie za pracę w tych samych godzinach na kilku etatach jednocześnie, to chyba tak? Sprawa wcale nie jest taka zabawna jakby wskazywała na to wesołość skierniewickich radnych. W końcu rzecz idzie o publiczne pieniądze. Radni miejscy właśnie otworzyli kolejny worek bez dna. Kastrowanie bezpańskich kotów na koszt podatnika, to dobry interes. Powstanie więc nam kolejna gałąź lokalnej pseudogospodarki wyłudzającej pieniądze z budżetu miasta. Zwłaszcza gdy radni wciąż będą szafować nimi lekką ręką. Wszystko na to wskazuje, że od tej pory populacja bezpańskich kotów będzie w Skierniewicach rosła w siłę i opływała w coraz większe dostatki. Będzie też rosła liczba myszy i szczurów, oraz etatowych naciągaczy sprytnie zagospodarowujących właśnie powstałą, nową niszę ekologiczną. Wskazuje na to choćby wystąpienie radnej Alicji Cyrańskiej, która nieomal z marszu już domaga się zwiększenia wydatków na podkarmianie rozleniwionych kotów z 7 tysięcy do 24. A to dopiero początek, aż strach pomyśleć o jakich kwotach będą dyskutować radni w przyszłym roku. Zwłaszcza, że prezydent Trębski nie widzi przeciwwskazań: „ by tę kwotę zwiększyć trzeba zapisać nie siedem a 24 tysiące” - mówi. I już! Jak wiadomo pan prezydent Skierniewic posiada zaczarowany ołówek i wystarczy jeśli nim coś zapisze, a to natychmiast staje się obiektywną rzeczywistością.
czwartek, 28 marca 2013
„Chodzi o to by panowie poznali pracę w innych oddziałach, zapoznali się z praktykami wypracowanymi w innych placówkach”
Beata Aszkielaniec rzecznik prasowy NFZ w Łodzi

W poprzednim felietonie apelowałem by dziennikarze za szybko nie porzucali tematu, który wypłynął przy okazji niedawnych, śmiertelnych skandali w skierniewickim szpitalu. Tematu tak ważnego, jak sprawność systemu opieki zdrowotnej, za którego usługi obywatele już przecież zapłacili. By dziennikarze pozwolili „filarom” tego systemu opowiadać dowolne bzdury, a potem tylko je publikowali. Rzetelnie bez upiększania. I oto wypada mi podziękować pani red. Annie Wójcik Brzezińskiej za uszanowanie mojego apelu. W Głosie z 21 marca przytacza ona wypowiedź pani Beaty Aszkielaniec - rzecznik prasowej NFZ w Łodzi - o głębokim sensie dokonania, akurat teraz, roszady obsady na kilku „kapitańskich mostkach” w lokalnym Systemie. Otóż kierownik NFZ Jacek Kaniewski ze Skierniewic właśnie został oddelegowany do pracy w Piotrkowie, a jego odpowiednika z Piotrkowa, Artura Olsińskiego, przeflancowano do Skierniewic. Roszada ta nie ma, wg. zapewnień pani rzecznik, żadnego związku z nagłośnionym w krajowych mediach faktem, skandalicznego wzrostu śmiertelności wśród pacjentów skierniewickiego szpitala, ponieważ była już wcześniej zaplanowana. Być może pani Aszkielaniec nie kłamie, być może „wcześniejsze zaplanowanie” to dla niej wystarczająco przekonywujący dowód. Dziennikarz i tak nie był w stanie sprawdzić, albo nie uznał tego za wystarczająco ważne. My dociekać nie mamy potrzeby. Wiadomość o samej roszadzie, jej okoliczności, jak i forma zakomunikowania, dość już nam mówi o naturze opiekującego się naszym zdrowiem systemu.
wtorek, 19 marca 2013
„W miniony wtorek (5.03) starsza pani upadła, uszkodziła rękę. Ze złamaniem trafiła do skierniewickiego szpitala. Tam zmarła ”

Takie streszczenie znalazłem w Głosie z 14 marca 2013.r.

Kiedy tydzień temu rodzice 2,5 letniej Dominiki szukali wśród praktykujących medycynę dyspozytorów karetek, winnych jej śmierci, prorokowałem że wkrótce będziemy mogli usłyszeć więcej podobnych historii, gdyż są one trwale wbudowane w nasz system opieki zdrowotnej. Dziś gazety rozpisują się o przypadku 89-letniej kobiety, która straciła życie z powodu złamania ręki. Nie z powodu urazu czaszki, ani ciężkiego zgniecenia klatki piersiowej, lecz złamania ręki! Czy to jeszcze komuś wydaje się dziwne? Może gdyby nie trafiła do żadnego szpitala dożyłaby setki? Być może przyszedł na nią czas i zmarłaby nawet bez pomocy skierniewickiego szpitala? W akcie zgonu zapewne wpisana zostanie ciężka niewydolność sercowa (potocznie zwana kurwicą), spowodowana wielogodzinnym oczekiwaniem w kolejkach do wszystkiego. Do karetki, która przewiezie na drugą stronę chodnika, do sali operacyjnej, która tak wiele kosztowała, że nie wolno jej brudzić, do pielęgniarskiej, dodatkowo prywatnie opłaconej opieki, do oddziału intensywnej terapii w celu ratowania życia. Ta śmierć dała okazję do ujawnienia i zaprezentowania na łamach prasy lokalnej kilku postaci będących filarami inkryminowanego systemu, mającego w założeniu opiekować się naszym zdrowiem. Po zapoznaniu się z nimi na łamach ostatniego Głosu, dochodzę do wniosku, że wszystkie te filary należałoby natychmiast wywalić z roboty. Zaczynając od marszałka województwa łódzkiego, pana Dariusza Klimczaka, odpowiedzialnego za służbę zdrowia w regionie. Za to, że zwolnił z pracy dyrektora skierniewickiego szpitala i Stacji Ratownictwa Medycznego bez podania sensownego powodu.
piątek, 15 marca 2013
„Uczniowie zaprosili ok. 40 lokalnych przedsiębiorców, zwrócili ich uwagę na problemy, z jakimi borykają się mieszkańcy najuboższych krajów i zachęcali gości do podjęcia działań charytatywnych – adopcji (zakupu) wybranej lalki, a także do udziału w programie pomocy, wspierającym 4 rodzaje działań: edukację, zdrowie, żywność i wodę. Środki, które zbierzemy zostaną przesłane do UNICEF-u.”

Tłumaczy Elżbieta Bysyngier

Kiedy na str. 3 Głosu z 7 marca 2013.r. przeczytałem powyższy fragment, zastanowiło mnie czy moderatorka wyprzedaży szmacianych lalek w gimnazjum nr 3 pani Bysyngier nie jest przypadkiem spokrewniona z panem Bisingierem Arturem - oficerem prasowym Miejskiej Komendy Policji w Skierniewicach? Mniejsza jednak z tym. Jakbym był lokalnym przedsiębiorcą i dostałbym tak podpisane zaproszenie, to pewnie bym poszedł i pozwolił do woli pouczać się grupie gimnazjalistów znających się na problemach afrykańskich dzieci. A potem oczywiście kupiłbym jakąś szmaciankę, albo nawet dwie. Tak na wszelki wypadek, ze zwykłej ostrożności procesowej. Z podobnych powodów daję zawsze dwa złote zakapturzonym wyrostkom za odstąpienie od umycia mi przedniej szyby w samochodzie.
wtorek, 12 marca 2013
Odpowiedzialność za śmierć naszego dziecka ponoszą ludzie [..]Mówienie że zawiódł system, zwalnia konkretne osoby od odpowiedzialności. Tymczasem w tym całym łańcuszku zdarzeń mamy dyspozytora, który stwierdził, że dreszcze, temperatura 41,5 stopnia, biegunka, trudności z oddychaniem to niedostateczne powody by wysłać karetkę”

Rodzice zamordowanej Dominiki

Rodzice 2,5 letniej ofiary mylą się. Winny naprawdę jest system. System, w którym lekarze, opłacani „z góry”, nagradzani są za zachowanie się tak, jakby fundowali leczenie swoim pacjentom z własnej kieszeni, pielęgniarki, jakby prowadziły strajk włoski, dyspozytorzy karetek, jakby znali się wyłącznie na diagnozowaniu chorób, oddziały medycyny sądowej, jakby przyczyny zgonu zależały od uzgodnienia zeznań ze wszystkimi zamieszanymi, a armia biurokratów w FOZ skrywająca się za parawanem niedomówień, jakby codziennie z mozołem rozkradała szczupłe fundusze. Co prawda raz w roku Jurek Owsiak robi zbiórkę pieniędzy z przeznaczeniem na pogrubienie tych funduszy, ale i tak co drugi miesiąc w Skierniewicach powtarzają się wołające o pomstę do nieba historie. Dziś na przykład Opinia Publiczna bulwersuje się śmiercią dziecka, wczoraj emocjonowała się zawałowcem umierającym pod pilnie strzeżonymi drzwiami szpitala, jutro być może, podnieci się twoimi perypetiami z systemem czytelniku. Już nie możemy się doczekać, prawda?
czwartek, 07 marca 2013
„Młodzi z braku perspektyw już stąd uciekają. Na dzień dzisiejszy obserwujemy spadek liczby mieszkańców. Ludzie migrują do miejsc, gdzie mają zapewnioną pracę. W przeciągu trzech kwartałów 2012 r „ubyło” 1124 Skierniewiczan, perspektywa do końca roku to ok. 1500 osób”

skierniewicka radna Wioletta Felczak

Istnieje przekonanie, że to źle, że Skierniewice pełnią rolę zaplecza noclegowego dla Łodzi i Warszawy. Zewsząd słyszy się tu narzekania na tragedię dotykającą miasto z powodu, że jest ono eksporterem siły roboczej, że kilka tysięcy jego obywateli codziennie dojeżdża do oddalonych o ok. 100 km aglomeracji. Od lat, w dyskusjach prywatnych i publicznych, mielone są frazesy na temat „skierniewickiej sypialni” i nikt nie widzi, że to jałowe ględzenie jest co najwyżej dowodem lenistwa umysłowego. Czy ktoś kiedykolwiek zadał sobie tu pytanie: co by było, gdyby Bóg nagle wysłuchał tych wszystkich narzekań? Wyobrażacie sobie dymiące i hałasujące fabryki, w których nagle znajduje zatrudnienie te kilka tysięcy pracowników, codziennie wyjeżdżających poza miasto? Jestem pewny, że pozostała reszta natychmiast nabrałaby ochoty na wyprowadzkę.
czwartek, 28 lutego 2013
Kiedy w Skierniewicach panowała jeszcze sroga zima, często widywałem tutejszych mieszczan posypujących spożywczą solą chodniki przed sklepami, garażami, wejściami do domków, a nawet bloków. Takie solenie nie przynosi nikomu żadnego pożytku (no może poza producentami tanich butów w Chinach), za to wyrządza wiele szkód środowisku i infrastrukturze komunalnej. Najbardziej zaintrygowało mnie, dlaczego tubylcy używają do tego soli kuchennej, a więc tej dodatkowo przetworzonej? Oczyszczonej i nasyconej związkami jodu, popaczkowanej hermetycznie w eleganckie torebki z kolorowymi nadrukami, napisami i kodami kreskowymi. Dlaczego nie używają zwykłej soli drogowej, która przed wprowadzeniem na rynek, takim ceregielom nie musi być poddawana?
wtorek, 19 lutego 2013

  „Nie żałujemy pieniędzy, żeby profilaktyk, prelekcji i pogadanek dla młodzieży było jak najwięcej”                                                                                                                              Leszek Trębski – prezydent SKC


 

                                                                                                                  

W przerwach pomiędzy niezliczonymi lekcjami nienawiści do narkomanii, prelekcjami odbywającymi się pod czujnym okiem pedagogów, „specjalistów terapeutów”, koniecznie dyplomowanych, oraz umoralniającymi pogadankami na temat szkodliwości zażywania narkotyków nieopodatkowanych akcyzą, uczniowie wychodzą wspólnie odstresować się poprzez rytualne wypalenie wolnego od podatków skręta. Normalna rzecz. Inaczej człowiek by zwariował. Europa – można powiedzieć wolna! W miarę możliwości oczywiście. Może nawet Ameryka, jak w serialach tzw. młodzieżowych legalnie emitowanych w mediach abonamentowanych. Zresztą po lekcji języka polskiego poświęconej tajnikom dramatopisarstwa Witkacego, czy Gombrowicza też ma się potrzebę spróbowania pejotlu, albo koki. Zaraz potem karetka na sygnale odwozi jednego z drugim światowca do szpitala w celu ratowania jego „Istnienia Poszczególnego”. Czy to „622 upadków Bunga” się zachciewa fajansiarstwu? Tego już w serialach nie ma. A może i było, no ale przecież wszystkiego trzeba spróbować jak się wchodzi w dorosłe życie. Do tego na prowincji, bez perspektyw... No bo jeśli nie teraz, to kiedy?
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6